Samotność jako droga do narkomanii. (Loneliness as a way to drug addiction)

Cześć.
Nie było mnie jakiś czas i dopiero dzisiaj mam czas aby odpisać na wszystkie Wasze e-maile i komentarze.
Przynajmniej się postaram.
Na wstępie chciałbym się zapytać czy nie znacie jakiegoś wydawnictwa, głównie mam na myśli USA, które będzie zainteresowane publikacją moich książek.
Na chwilę obecną mam ich 6.
Jeśli tak, to proszę o kontakt e-mail.
Dziękuję wszystkim moim Czytelnikom za miłe słowa pełne życzliwości.
Na tak ogromną liczbę komentarzy i e-mail nie jestem w stanie odpowiedzieć indywidualnie.
Dzisiaj chciałem poruszyć problem który nurtuje mnie od samego rana.
Dotyczy on problemu samotności we współczesnym świecie.
Zrobiłem sobie dzisiaj taką analizę mojego życia i stwierdziłem, że zacząłem brać benzodiazepiny z powodu samotności.
Potem doszły opioidy, głównie sam tramadol, rzadziej oxycontin.
Wydaje mi się, że większość z nas żyje w świecie pełnym iluzji.
Gonimy za pieniędzmi ale to tak do końca nie wypełnia naszej pustki.
Do tego dochodzą inne problemy i często szukamy ratunku tam, gdzie go nie ma.
Tak też było w moim przypadku.
Niestety, ta droga, jeśli chodzi o chemię, prowadzi w przepaść.
Ilu było lub jest ludzi podobnie zranionych, którzy szukają pocieszenia, jakieś odskoczni w benzodiazepinach lub opioidach?
Tego nie wiem.
Widziałem jednak bardzo dużo uzależnionych.
Również od ciężkich opiatów, w tym heroiny.
Twierdzili oni, że benzodiazepiny mają taki sam potencjał uzależniający, jak heroina.
Z chęcią podzielę się historią jednego chłopaka, 20-letniego, który został uzależniony od oxycontinu.
Jego odwyk był większym piekłem niż mój od klonazepamu oraz innych benzodiazepin.
Oto co napisał:
” Mam pewne pytanie, raczej problem ktory dreczy mnie od pewnego czasu. Nie wiem czy wątek pasujący, ale nie mam sily szukac innego. Na przełomie listopada-grudnia mocno naduzywałem oksykodonu. Nie mam tu na myśli paruset miligramów, blistra czy dwoch. Moj problem to raczej na oko dobre naście gramów. Miałem taki dostęp, ze w przeciągu tych dwóch miesięcy szło opakowanie za opakowaniem, raz 40tek a potem 2x 80tek. Żarłem to tak na potęge, ze uciekały mi z pamięci dni, gdy uzywalem jednoczesnie benzo to nawet i tygodnie. Gdy pod koniec grudnia odstawilem opio na dobre (wlasnie oxy, rzadziej majka) to męczą mnie problemy lękowe, psychiczne przynajmniej tak mi sie zdaje. Skręt jaki mnie uraczył po odstawieniu oksykodonu to była tragedia. Terror psychiczny i nieznośne somatyczne efekty sprawiły, ze przez dobry tydzień nie spałem i przez tą bezsenność prawie oszalałem (dwa razy myslalem, ze to mnie przerosnie i zadzwonie po karetke). Tego skręta nie ma szczerze mowiac do czego nawet porownac. Najgorszy w zyciu kac x2 i nalozona na to powiedzmy grypa nie bedzie tym samym co zaoferował mi skręt po tym gownie jebanym. Od tamtego momentu moj stan psychiczny zauwazalnie sie pogorszył. Juz przedtem leczyłem sie psychiatrycznie ze wzgledu zaburzen depresyjno-lekowych, ale teraz to przesada. Moje lęki sie tak nasiliły, ze czasem zamiast zwyklego harmideru w glowie slysze glosy doslownie krzyk, hałas czuje sie tak bardzo zle. W chwilach slabosci mam wrazenie jakby ktos mnie obserwował, patrzył sie. Wiem ze z waszej perspektywy musze brzmieć jak totalny wystrzał i popierdoleniec, ale no kontroluje to jeszcze takze chyba nie jest ze mna az tak zle. Nie wspominałem o tym dla psychiatry bo boje sie, ze mnie zamkną tam gdzie nie ma klamek. Naprawde trudno mi w tym momencie jakos jednoznacznie wyjasnic moj stan, ale stworzyłem sobie w glowie obraz mnie będac w takim mocnym ciągu na oxy. Mozna to porownac do takiej tarczy ochronnej na psychice kiedy ćpałem. Niczym sie nie martwilem, czulem sie tak otwarty i z introwertyka stalem sie zupelnym ekstrawertykiem. Kiedy odstawilem nagle mam wrazenie jakby moj mozg był taki… nagi? Jestem bardzo kruchy i niestabilny. Boje sie momentami rozmawiać z ludzmi i wole ich unikac kiedy jest okazja. Przez to mocno pogorszył mi sie moj kontakt z dziewczyną, ktora de facto probuje mnie z tego wyciagnac i ciągle walczy o mnie kiedy tylko moze a ja sie tylko zadreczam myslami, ze sprawiam jej takie klopoty. Wiem ze mam wsparcie, ale w mojej glowie jestem zupelnie sam. Czy to sie kiedys poprawi? Czy moj stan psychiczny tak bardzo sie pogorszył wlasnie przez tą odstawke? Czy to kwestia tego, ze stworzyłem dla psychiki sztuczne i chemiczne poczucie bezpieczeństwa, ktorego teraz brakuje? Mam w glowie tak wiele pytan, na ktore nie potrafie sobie odpowiedziec. To byl moj pierwszy skret, stad tresc mojego posta jest tak obszerna, proszę pomóż mi wyjść z nałogu.
Możesz moje świadectwo umieścić na blogu aby było przestrogą dla potomnych, głównie młodzieży z US”
Dlaczego o tym mówię?
Aby każdy wiedział, że lekomania, jest taką samą chorobą, jak np nikotynizm.
Czasem samotność prowadzi dalej, może przyczynić się do pogłębiania innych schorzeń, w tym depresji.
Tak myślę, że nikt z nas nie jest stworzony do życia w pojedynkę.
U mnie ta samotność była początkiem katastrofy, mimo sukcesów jakie odnosiłem w liceum i na stidiach.
Musiałem wziąść aby się przenieść w inny wymiar.
W złudną rzeczywistość w której byłem ” szczęśliwy”.
Dopiero teraz to wszystko do mnie dociera.
Choć przyznam, że łatwo nie jest.
Proszę Was o udostępnienie mojego bloga dalej, zezwalam też na publikację moich treści pod warunkiem, że udostępnicie źródło i odpowiednie przypisy.
Ja postaram się kontynuować dalsze prace nad tym blogiem.
Proszę Was również w miarę możliwości o wsparcie finansowe, istnieje możliwość wpłaty przez system Paypal, umieszczony jest na dole bloga.
Z dnia na dzień jest NAS coraz więcej.
Dzięki temu, historia wielu ludzi uzależnionych od benzodiazepin i opioidów nie pójdzie w zapomnienie.
Miłego dnia 😉

Loneliness as a way to drug addiction

Hello.
I’ve been away for some time and only today I have time to write back to all your emails and comments.
At least I will try.
At the beginning I would like to ask if you do not know any publishing house, I mainly mean the USA, which will be interested in publishing my books.
I currently have 6 of them.
If so, please contact me by email.
Thank you to all my readers for kind words full of kindness.
I cannot answer individually to such a huge number of comments and e-mails.
Today I wanted to raise a problem that bothers me since morning.
it concerns the problem of loneliness in the modern world.
I did this analysis of my life today and found that I started taking benzodiazepines because of loneliness.
Then came opioids, mainly tramadol alone, less often oxycontin.
it seems to me that most of us live in a world full of illusion.
We are chasing money, but it doesn’t completely fill our void.
There are other problems and we often look for help where it is not there.
This was also the case in my case.
Unfortunately, this path leads to the abyss when it comes to chemistry.
How many or were similarly injured people looking for consolation, some stepping stones in benzodiazepines or opioids?
I do not know.
However, I saw a lot of addicts.
Also from heavy opiates, including heroin.
they claimed that benzodiazepines had the same addictive potential as heroin.
I would love to share the story of one 20-year-old boy who was addicted to oxycontin.
His rehab was more hell than mine than clonazepam and other benzodiazepines.
Here is what he wrote:
„I have a question, rather a problem that has been bothering me for some time. I don’t know if the matching thread, but I don’t have the strength to look for another one. At the turn of November-December I strongly abused oxycodone. I do not mean a few hundred milligrams, a blister pack or two. my problem is rather good grammar. I had such access that during these two months the packaging followed the packaging, once 40tek and then 2x 80tek. I devoured it so much that I could not remember the days when I used Benzo at the same time, even weeks. when at the end of December I gave up my opio for good (just oxy, less often majka) I am tired of anxiety problems, at least I think so. The twist he gave me after discontinuing oxycodone was a tragedy. Mental terror and unbearable somatic effects meant that for a good week I did not sleep and because of this insomnia I almost went crazy (I thought twice that it would overwhelm me and call an ambulance). This twist is not honest to say what to compare. the worst hangover in my life x2 and the flu imposed on it, let’s say, will not be the same as the turn after fucking shit. Since then, my mental state has deteriorated noticeably. I was already treated psychiatrically for depressive-drug disorder, but now it’s an exaggeration. my fears have intensified so much that sometimes instead of the usual clamor in my head I hear the voices literally scream, the noise feels so bad. In moments of weakness I feel as if someone was watching me, looking at me. I know that from your perspective I have to sound like a total shot and fucker, but well, it still controls it is probably not so bad with me. I didn’t mention it to a psychiatrist because I’m afraid they’ll lock me where there are no door handles. it is really difficult for me to clearly explain my condition at the moment, but I created a picture of myself in my head being in such a strong line on oxy. It can be compared to such a protective shield on the psyche when I was on drugs. I wasn’t worried, I felt so open and with an introvert I became a complete extrovert. When I stopped, I suddenly feel like my brain is so … naked? I am very fragile and unstable. I am afraid to talk to people at times and I prefer to avoid them when the opportunity arises. because of that my contact with a girl, who de facto tries to pull me out and constantly fights for me whenever I can, and I just bother with my thoughts that I’m causing her such trouble, got worse. I know I have support, but I’m completely alone in my head. Will it ever get better? has my mental state worsened just because of this withdrawal? Is it a matter of having created an artificial and chemical sense of security for the psyche that is lacking now? I have so many questions in my head that I can’t answer. this was my first mole, hence the content of my post is so extensive, please help me get out of addiction.
You can put my certificate on the blog to be a warning for posterity, mainly youth from the US ”
Why am I talking about this?
Let everyone know that drug abuse is the same disease as, for example, nicotinism.
Sometimes loneliness leads on, can contribute to the aggravation of other diseases, including depression.
Yes, I think that none of us is created to live alone.
for me this loneliness was the beginning of a catastrophe, despite the successes I had in high school and stidias.
I had to take to move to another dimension.
In the illusory reality in which I was „happy”.
Only now it all reaches me.
Although I admit that it is not easy.
I am asking you to share my blog further, I also allow the publication of my content, provided that you provide the source and relevant footnotes.
I will try to continue further work on this blog.
I am asking you for financial support whenever possible, there is a possibility of payment through the Paypal system, located at the bottom of the blog
Every day there are more and more US.
Thanks to this, the history of many people addicted to benzodiazepines and opioids will not be forgotten.
Have a nice day 🙂

[Głosów: 1 Średnia: 5]
Opublikowany w Grudzień 2019, Narkomania, Styczeń 2020.

Młody człowiek, który wygrał walkę o życie.
Lekoman i narkoman, który wyszedł z siodeł uzależnienia.

Jeden komentarz

  1. Komentujcie i subskrybujcie blog, dzisiaj bijemy rekord wejść xd

    Comment and subscribe to the blog, today we break the record of entries xd

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *