Odstawienie benzodiazepin- straszne piekło dla ciała i umysłu.

Nie było mnie tu prawie tydzień, ale już jestem aby nie zaniedbać pracy jaką włożyłem w tego bloga.

Chciałem wszystkim podziękować za niezliczoną ilość komentarzy jaką otrzymuje od obywateli USA i Polski.

Jest ich tak dużo, że na każdy nie byłbym w stanie odpowiedzieć.

Dlatego dziękuję Wam za słowa życzliwości i otuchy oraz, jeśli chcecie być na bieżąco, zapraszam do subskrypcji bloga oraz udostępnianie jego linku dalej na Waszych portalach społecznościowych.

Mimo wszystko, jest już nas coraz więcej.

Dzisiaj chciałem Wam opowiedzieć o tym, jak spędziłem Sylwestra 2020 – wychodzę bowiem z założenia, że jak rozpoczniesz Nowy Rok, tak go spędzisz.

Spędziłem go na trzeźwo, tak jak do tej pory cały styczeń. Niestety pozwoliłem sobie na ” romans” z estazolamem, co bardzo odbiło się na mojej dalszej trzeźwości.

Dlaczego?

Otóż lekarz rodzinny wydrukował mi receptę na jedno opakowanie tego środka. Mimo, że jest to słaba benzodiazepina to po jej odstawieniu zaczęły się cyrki.

Zmieniłem lekarza na innego aby nie kusić losu i tak oto 13.01 byłem u cenionego specjalisty medycyny rodzinnej. Wszystko powiedziałem mu jak na spowiedzi, wiedząc, że niedługo zaczną się objawy odstawienne. Niewiele mi pomógł, drukując jedynie e-receptę na mianserynę.

I tak zaczął się ” cyrk”, który trwa do dziś.

Nudności, biegunka, derealizacja w nieznacznym stopniu, bezsenność, dreszcze, bardzo osłabienie całego organizmu. Niestety same słowa nawet w żargonie medycznym nie opisują cierpień, które w przeciwieństwie do opiatów i opioidów, trwają w nieskończoność.

Zdrowy człowiek nie zrozumie tego dostatecznie mocno, chyba, że sam był uzależniony. Zapewne też benzodiazepiny uzależniają na takim samym poziomie co opioidy, w tym oxycontin.

Będąc w Stanach Zjednoczonych, widziałem wiele przypadków czynych uzależnień od opioidów, głównie Oxycontin jak benzodiazepin, w tym naszego Xanaxu.

Ale czy w ten sposób spełnia się nasz amerykański sen?

Wątpię…

Również w Polsce widziałem narkomanów fizycznie wjebanych  w różne maczanki, opioidy, benzodiazepiny, dopalacze, itd.

Widziałem jak bardzo cierpią.

Nie wiem, ale w moim przypadku, gdy skończył mi się zapas jakichkolwiek benzo, w tym Klonazepamu, odczułem straszną panikę. Lęk którego nie jestem w stanie wytłumaczyć. Nawet nie wiem przed czym, skoro te moje objawy odstawienne są już nieco mniejsze.

Dlatego tak ciężko jest zerwać z tym shitem.

Życzę Wam wielu ciekawych rozmyślań, wrazie czego, piszcie w komentarzach lub na e-mail.

[Głosów: 1 Średnia: 5]
Opublikowany w Grudzień 2019, Narkomania, Styczeń 2020.

Młody człowiek, który wygrał walkę o życie.
Lekoman i narkoman, który wyszedł z siodeł uzależnienia.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *