Noc na estazolamie i THC

Cześć, z wczoraj na dzisiaj miałem niezłe jazdy.
Nie dość, że zostałem wyruchany na trawę to dodatkowo trafiła mi się recepta na estazolam.
Wg czasu europejskiego, jest godzina 04:06.
Nie mylić tego z czasem u ruskich.
Czwartek był dla mnie przyslowiowym ” piątek 13″
Czemu?
Zapłaciłem znajomemu za trawę, 4 gramy, tylko jak chuj dostał pieniądze..zniknął.
Humor poprawiła mi koleżanka.
Jednak straciłem pieniądze.
Mówi się trudno.
Piszę o tym dla Was abyście wiedzieli, że wśród narkomanów nie liczy się przyjaźń bo czegoś takiego nie ma.
Wziąłem 6 mg estazolamu, wypaliłem trawę, lecę na oparach + do tego czteropak piwa. Mimo wszystko nie czuję się śpiący.
Sam nie wiem dlaczego.
Rośnie we mnie ciśnienie na Oxycontin.
Wziąłbym jedną, małą tabletkę …
Czy kapitalizm jest dobry?
Myślę, że tak w porównaniu do komunizmu.
Jeśli mam pieniądze to ja sam decyduję o własnym życiu.
Trawa jest na pewno lepsza od heroiny…
Taka niestety jest rzeczywistość w Polsce.
Myślę, że Stany Zjednoczone, obywatele, mają podobne problemy.
Ktoś może się zapytać, czemu to bierzesz, skoro uwolniłeś się od ” króla benzodiazepin”- klonazepamu?
Odpowiedź jest prosta- może to ” ból duszy”, może chęć prowizorycznej ucieczki od życia.
Sam nie wiem.
Zrozumie to ten, który sam boryka się z podobnymi problemami.
Teoretycznie mam wszystko.
Pieniądze, wykształcenie ale czegoś w tym brakuje.
I na zakończenie: chyba to jest największy problem kapitalistycznej, współczesnej młodzieży.
PS. Zachęcam Was, Amerykanie i Polacy do dwóch spraw:
1) subskrypcji bloga ( koszt niewielki)
2) Udostępnienie linku moich ” wypocin” na Waszych portalach społecznościowych( muszę Nam pogratulować, bijemy rekordy popularności, głównie w USA), oby było nas więcej.
Na chwilę obecną to tyle.
Pozdrawiam moich Czytelników 🙂

[Głosów: 1 Średnia: 5]
Opublikowany w Bez kategorii.

Młody człowiek, który wygrał walkę o życie.
Lekoman i narkoman, który wyszedł z siodeł uzależnienia.

Jeden komentarz

  1. Zachęcam do subskrypcji newslettera oraz udostępnianie bloga dalej na Waszych portalach społecznościowych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *