Samotność jako droga do narkomanii. (Loneliness as a way to drug addiction)

Cześć.
Nie było mnie jakiś czas i dopiero dzisiaj mam czas aby odpisać na wszystkie Wasze e-maile i komentarze.
Przynajmniej się postaram.
Na wstępie chciałbym się zapytać czy nie znacie jakiegoś wydawnictwa, głównie mam na myśli USA, które będzie zainteresowane publikacją moich książek.
Na chwilę obecną mam ich 6.
Jeśli tak, to proszę o kontakt e-mail.
Dziękuję wszystkim moim Czytelnikom za miłe słowa pełne życzliwości.
Na tak ogromną liczbę komentarzy i e-mail nie jestem w stanie odpowiedzieć indywidualnie.
Dzisiaj chciałem poruszyć problem który nurtuje mnie od samego rana.
Dotyczy on problemu samotności we współczesnym świecie.
Zrobiłem sobie dzisiaj taką analizę mojego życia i stwierdziłem, że zacząłem brać benzodiazepiny z powodu samotności.
Potem doszły opioidy, głównie sam tramadol, rzadziej oxycontin.
Wydaje mi się, że większość z nas żyje w świecie pełnym iluzji.
Gonimy za pieniędzmi ale to tak do końca nie wypełnia naszej pustki.
Do tego dochodzą inne problemy i często szukamy ratunku tam, gdzie go nie ma.
Tak też było w moim przypadku.
Niestety, ta droga, jeśli chodzi o chemię, prowadzi w przepaść.
Ilu było lub jest ludzi podobnie zranionych, którzy szukają pocieszenia, jakieś odskoczni w benzodiazepinach lub opioidach?
Tego nie wiem.
Widziałem jednak bardzo dużo uzależnionych.
Również od ciężkich opiatów, w tym heroiny.
Twierdzili oni, że benzodiazepiny mają taki sam potencjał uzależniający, jak heroina.
Z chęcią podzielę się historią jednego chłopaka, 20-letniego, który został uzależniony od oxycontinu.
Jego odwyk był większym piekłem niż mój od klonazepamu oraz innych benzodiazepin.
Oto co napisał:
” Mam pewne pytanie, raczej problem ktory dreczy mnie od pewnego czasu. Nie wiem czy wątek pasujący, ale nie mam sily szukac innego. Na przełomie listopada-grudnia mocno naduzywałem oksykodonu. Nie mam tu na myśli paruset miligramów, blistra czy dwoch. Moj problem to raczej na oko dobre naście gramów. Miałem taki dostęp, ze w przeciągu tych dwóch miesięcy szło opakowanie za opakowaniem, raz 40tek a potem 2x 80tek. Żarłem to tak na potęge, ze uciekały mi z pamięci dni, gdy uzywalem jednoczesnie benzo to nawet i tygodnie. Gdy pod koniec grudnia odstawilem opio na dobre (wlasnie oxy, rzadziej majka) to męczą mnie problemy lękowe, psychiczne przynajmniej tak mi sie zdaje. Skręt jaki mnie uraczył po odstawieniu oksykodonu to była tragedia. Terror psychiczny i nieznośne somatyczne efekty sprawiły, ze przez dobry tydzień nie spałem i przez tą bezsenność prawie oszalałem (dwa razy myslalem, ze to mnie przerosnie i zadzwonie po karetke). Tego skręta nie ma szczerze mowiac do czego nawet porownac. Najgorszy w zyciu kac x2 i nalozona na to powiedzmy grypa nie bedzie tym samym co zaoferował mi skręt po tym gownie jebanym. Od tamtego momentu moj stan psychiczny zauwazalnie sie pogorszył. Juz przedtem leczyłem sie psychiatrycznie ze wzgledu zaburzen depresyjno-lekowych, ale teraz to przesada. Moje lęki sie tak nasiliły, ze czasem zamiast zwyklego harmideru w glowie slysze glosy doslownie krzyk, hałas czuje sie tak bardzo zle. W chwilach slabosci mam wrazenie jakby ktos mnie obserwował, patrzył sie. Wiem ze z waszej perspektywy musze brzmieć jak totalny wystrzał i popierdoleniec, ale no kontroluje to jeszcze takze chyba nie jest ze mna az tak zle. Nie wspominałem o tym dla psychiatry bo boje sie, ze mnie zamkną tam gdzie nie ma klamek. Naprawde trudno mi w tym momencie jakos jednoznacznie wyjasnic moj stan, ale stworzyłem sobie w glowie obraz mnie będac w takim mocnym ciągu na oxy. Mozna to porownac do takiej tarczy ochronnej na psychice kiedy ćpałem. Niczym sie nie martwilem, czulem sie tak otwarty i z introwertyka stalem sie zupelnym ekstrawertykiem. Kiedy odstawilem nagle mam wrazenie jakby moj mozg był taki… nagi? Jestem bardzo kruchy i niestabilny. Boje sie momentami rozmawiać z ludzmi i wole ich unikac kiedy jest okazja. Przez to mocno pogorszył mi sie moj kontakt z dziewczyną, ktora de facto probuje mnie z tego wyciagnac i ciągle walczy o mnie kiedy tylko moze a ja sie tylko zadreczam myslami, ze sprawiam jej takie klopoty. Wiem ze mam wsparcie, ale w mojej glowie jestem zupelnie sam. Czy to sie kiedys poprawi? Czy moj stan psychiczny tak bardzo sie pogorszył wlasnie przez tą odstawke? Czy to kwestia tego, ze stworzyłem dla psychiki sztuczne i chemiczne poczucie bezpieczeństwa, ktorego teraz brakuje? Mam w glowie tak wiele pytan, na ktore nie potrafie sobie odpowiedziec. To byl moj pierwszy skret, stad tresc mojego posta jest tak obszerna, proszę pomóż mi wyjść z nałogu.
Możesz moje świadectwo umieścić na blogu aby było przestrogą dla potomnych, głównie młodzieży z US”
Dlaczego o tym mówię?
Aby każdy wiedział, że lekomania, jest taką samą chorobą, jak np nikotynizm.
Czasem samotność prowadzi dalej, może przyczynić się do pogłębiania innych schorzeń, w tym depresji.
Tak myślę, że nikt z nas nie jest stworzony do życia w pojedynkę.
U mnie ta samotność była początkiem katastrofy, mimo sukcesów jakie odnosiłem w liceum i na stidiach.
Musiałem wziąść aby się przenieść w inny wymiar.
W złudną rzeczywistość w której byłem ” szczęśliwy”.
Dopiero teraz to wszystko do mnie dociera.
Choć przyznam, że łatwo nie jest.
Proszę Was o udostępnienie mojego bloga dalej, zezwalam też na publikację moich treści pod warunkiem, że udostępnicie źródło i odpowiednie przypisy.
Ja postaram się kontynuować dalsze prace nad tym blogiem.
Proszę Was również w miarę możliwości o wsparcie finansowe, istnieje możliwość wpłaty przez system Paypal, umieszczony jest na dole bloga.
Z dnia na dzień jest NAS coraz więcej.
Dzięki temu, historia wielu ludzi uzależnionych od benzodiazepin i opioidów nie pójdzie w zapomnienie.
Miłego dnia 😉

Loneliness as a way to drug addiction

Hello.
I’ve been away for some time and only today I have time to write back to all your emails and comments.
At least I will try.
At the beginning I would like to ask if you do not know any publishing house, I mainly mean the USA, which will be interested in publishing my books.
I currently have 6 of them.
If so, please contact me by email.
Thank you to all my readers for kind words full of kindness.
I cannot answer individually to such a huge number of comments and e-mails.
Today I wanted to raise a problem that bothers me since morning.
it concerns the problem of loneliness in the modern world.
I did this analysis of my life today and found that I started taking benzodiazepines because of loneliness.
Then came opioids, mainly tramadol alone, less often oxycontin.
it seems to me that most of us live in a world full of illusion.
We are chasing money, but it doesn’t completely fill our void.
There are other problems and we often look for help where it is not there.
This was also the case in my case.
Unfortunately, this path leads to the abyss when it comes to chemistry.
How many or were similarly injured people looking for consolation, some stepping stones in benzodiazepines or opioids?
I do not know.
However, I saw a lot of addicts.
Also from heavy opiates, including heroin.
they claimed that benzodiazepines had the same addictive potential as heroin.
I would love to share the story of one 20-year-old boy who was addicted to oxycontin.
His rehab was more hell than mine than clonazepam and other benzodiazepines.
Here is what he wrote:
„I have a question, rather a problem that has been bothering me for some time. I don’t know if the matching thread, but I don’t have the strength to look for another one. At the turn of November-December I strongly abused oxycodone. I do not mean a few hundred milligrams, a blister pack or two. my problem is rather good grammar. I had such access that during these two months the packaging followed the packaging, once 40tek and then 2x 80tek. I devoured it so much that I could not remember the days when I used Benzo at the same time, even weeks. when at the end of December I gave up my opio for good (just oxy, less often majka) I am tired of anxiety problems, at least I think so. The twist he gave me after discontinuing oxycodone was a tragedy. Mental terror and unbearable somatic effects meant that for a good week I did not sleep and because of this insomnia I almost went crazy (I thought twice that it would overwhelm me and call an ambulance). This twist is not honest to say what to compare. the worst hangover in my life x2 and the flu imposed on it, let’s say, will not be the same as the turn after fucking shit. Since then, my mental state has deteriorated noticeably. I was already treated psychiatrically for depressive-drug disorder, but now it’s an exaggeration. my fears have intensified so much that sometimes instead of the usual clamor in my head I hear the voices literally scream, the noise feels so bad. In moments of weakness I feel as if someone was watching me, looking at me. I know that from your perspective I have to sound like a total shot and fucker, but well, it still controls it is probably not so bad with me. I didn’t mention it to a psychiatrist because I’m afraid they’ll lock me where there are no door handles. it is really difficult for me to clearly explain my condition at the moment, but I created a picture of myself in my head being in such a strong line on oxy. It can be compared to such a protective shield on the psyche when I was on drugs. I wasn’t worried, I felt so open and with an introvert I became a complete extrovert. When I stopped, I suddenly feel like my brain is so … naked? I am very fragile and unstable. I am afraid to talk to people at times and I prefer to avoid them when the opportunity arises. because of that my contact with a girl, who de facto tries to pull me out and constantly fights for me whenever I can, and I just bother with my thoughts that I’m causing her such trouble, got worse. I know I have support, but I’m completely alone in my head. Will it ever get better? has my mental state worsened just because of this withdrawal? Is it a matter of having created an artificial and chemical sense of security for the psyche that is lacking now? I have so many questions in my head that I can’t answer. this was my first mole, hence the content of my post is so extensive, please help me get out of addiction.
You can put my certificate on the blog to be a warning for posterity, mainly youth from the US ”
Why am I talking about this?
Let everyone know that drug abuse is the same disease as, for example, nicotinism.
Sometimes loneliness leads on, can contribute to the aggravation of other diseases, including depression.
Yes, I think that none of us is created to live alone.
for me this loneliness was the beginning of a catastrophe, despite the successes I had in high school and stidias.
I had to take to move to another dimension.
In the illusory reality in which I was „happy”.
Only now it all reaches me.
Although I admit that it is not easy.
I am asking you to share my blog further, I also allow the publication of my content, provided that you provide the source and relevant footnotes.
I will try to continue further work on this blog.
I am asking you for financial support whenever possible, there is a possibility of payment through the Paypal system, located at the bottom of the blog
Every day there are more and more US.
Thanks to this, the history of many people addicted to benzodiazepines and opioids will not be forgotten.
Have a nice day 🙂

Subskrypcja oraz możliwość darowizny na rzecz bloga hyperreal24.pl

Cześć wszystkim 🙂

Chciałem zamieścić pewne informacje dotyczące możliwości wsparcia bloga, który dzięki Wam, zyskuje coraz większą popularność.
Sam jestem zaskoczony taką popularnością, jednak cieszę się, że pewien etap mojego ( i podejrzewam, że nie tylko) życia, może służyć za świadectwo.
Pytacie się w e-mailu oraz w innych komentarzach jak możecie wesprzeć finansowo ten blog, który służy wszystkim.
Odpowiem na to pytanie.
Na dole strony, znajdują się dwa przyciski.
Jeden służy do subskrypcji bloga, drugi natomiast zatytułowany jest ” donate”.
Obydwa przyciski obsługiwane są przez system płatności Paypal.
Tam można ustawić kwotę jaką chcielibyście podarować na rzecz utrzymania bloga.
Dziękuję za miłe słowa pełne życzliwości oraz Wasze świadectwa.
A co u mnie?
Korzystając z wolnego czasu, mogę powiedzieć, że utrzymuję abstynencję.
Na jak długo?
Tego jeszcze nie wiem.
Zapraszam wszystkich Czytelników do dyskusji oraz udostępnianie bloga dalej na Waszych portalach społecznościowych.
Ja natomiast obiecuję, że będę go aktualizował, też muszę wyjaśnić Wam pewne bardzo ważne kwestie.
Ale to w następnym poście.
Pozdrawiam Was i życzę miłego dnia.
3majcie się 🙂

I wanted to post some information about the possibilities of blog support, which thanks to you, is gaining more and more popularity.
I am surprised myself by such popularity, but I am glad that a certain stage of my (and I suspect not only) life can serve as a testimony.
You ask in an email and other comments how you can financially support this blog that serves everyone.
I will answer this question.
At the bottom of the page, there are two buttons.
One is for subscribing to the blog, the other is titled „donate”.
Both buttons are supported by the Paypal payment system.
There you can set the amount you would like to donate to maintain your blog.
Thank you for your kind words and your testimonies.
What about me?
Taking advantage of my free time, I can say that I keep abstinence.
For how long?
I do not know that yet.
I invite all readers to discuss and share the blog on your social networks.
However, I promise that I will update it, I also need to explain some very important issues to you.
But that’s in the next post.
Greetings and have a nice day.
3 have it 🙂

Go, ask American.

Ten wpis zatytułowałem tak aby budził podobne kontrowersje jak książka o podobnym tytule, którą kiedyś czytałem.
Nie bez powodu.
Książka anonimowej, amerykańskiej narkomanki,Alice, w książce pt. ” Go, ask Alice”, przedstawia losy 15-letniej narkomanki lat 70-80 XX wieku, uzależnionej od heroiny.
Jej historia jest tragiczna, mimo wielu pozytywnych zwrotów akcji, rodzice znajdują ją martwą w wyniku przedawkowania opiatów ( heroiny).
Teraz mamy XXI wiek i zarówno młodzież amerykańska i polska zmaga się z uzależnieniem od opioidów.
Karierę ” zrobił” Oxycontin, fentanyl, morfina oraz dopalacze, które są tragedią wielu.
Ile osób pochłonęła epidemia ” nieszkodliwego oxycodonu”?
Tego nie wie nikt.
Jednak ofiary można liczyć w milionach.
Benzodiazepiny, w tym ” amerykański” Xanax, opioidy w tym Oxycontin, robią na nowo zawrotną karierę.
Wydajemy coraz więcej pieniędzy na te oraz inne leki a koncerny farmaceutyczne zacierają ręce.
Z własnego doświadczenia wiem, że po te oraz inne leki sięgamy nie tyle w celach rekreacyjnych co z powodu samotności.
I mimo, że nie jest to żadne usprawiedliwienie, wyjście z siodeł uzależnienia fizycznego i psychicznego jest niezwykle trudne.
Tak trudne jak wyjście z heroiny.
Nie zapominajmy jednak, że jest ono możliwe.
Myślę, że rzeczą ludzką jest upadać ale z tego upadku musimy wyciągnąć wnioski i wstać.
Bardzo się cieszę, że NASZ blog zyskuje coraz większą popularność.
Z dnia na dzień jest NAS coraz więcej.
Też pytacie się mnie o formę bloga.
O to na jakim formacie on powstał, jakie ma funkcje, itd.
Będę z Wami szczery, te oraz inne pytania należy zadawać nie mnie, lecz komuś innemu.
Podam Wam odpowiednie dane do informatyka, który ” ogarnął” ten format bloga, bo w e-mail piszecie, że też macie szczerą chęć blogowania.
Ta osoba jest najbardziej kompetentna do udzielania odpowiedzi.
Ja ze swojej strony, obiecuję, że będę się z Wami dzielił swoimi przeżyciami.
Zapewne one są nie tylko moje ale milionów tych, którzy wpadli w sidła opioidów i benzodiazepin.

Dane do informatyka, gdybyście chcieli mieć profesjonalną obsługę i pomoc:

E-mail : kontakt@petitepages.pl
Poland.

Życzę Wam owocnego blogowania, powodzenia ;

Odstawienie klonazepamu i opiatów jest możliwe.

Cześć wszystkim.

Gdy pisałem ostatni post, nie było ze mną zbyt dobrze.
Zarówno ze strony fizycznej organizmu jak również psychiki.

Od zawsze byłem z Wami szczery. Opisując poprzednie zdarzenia, opisywałem prawdę. Jednak mając zapasy klonazepamu oraz innych benzodiazepin i opioidów, korzystałem z niewielkich dawek, aby się odprężyć.
Byłem wyzwolony pod względem objawów fizycznych, jednak nie zdawałem sobie sprawy, że znowu wpadnę po uszy.
Tak niestety się stało.
Pierwsze dwa tygodnie, gdy zapas klonopinu się skonczył, był piekłem na ziemi.
Nie pomagało zioło, mianseryna, Lerivon, również nie przynosił ulgi.
Myślałem o opioidach, głównie tramalu lub oxycontinu, Aderralem też bym nie pogardził.
Bałem się jedynie padaczki lub depresji oddechowej, która wysłałaby mnie na drugi świat.
Dlatego zachowałem trzeźwość.
W akcie desperacji zacząłem pierwszy raz w życiu szukać pomocy lekarskiej.
Aby nie kusić losu, zmieniłem lekarza pierwszego kontaktu, poszedłem na prywatną wizytę do lekarza psychiatry, który zajmuje się leczeniem uzależnień.
Sam również posiadam wykształcenie medyczne, ale o tym potem.
Numer telefonu znalazłem w Internecie, na zasadzie ” chybił trafił”.
Zadzwoniłem, i po krótkiej rozmowie, byłem z nim ustawiony tego samego dnia, powiedział, że będzie za godzinę bo musi dojechać z innego miasta.
Jak widać, pieniądze działają cuda, dlatego jestem kapitalistą i zwolennikiem wolności słowa, kapitalizmu i wszystkiego co jest z nim związane 🙂
Była to moja pierwsza szczera i najdłuższa rozmowa z lekarzem medycyny.
Przepisał mi dwa antydepresanty, Lerivon 30, Servenum 10 i Valium 5 mg.
Trzy, teoretycznie ” prymitywne” leki a działają cuda.
Ten cud polega na tym, że mogę normalnie funkcjonować, nie będąc zamulony i ” odczłowieczony” przez ” króla” benzodiazepin- klonazepamu.
Nawet nie palę trawy.
I choć te leki nie łagodzą bezsenności ( śpię po 4 godziny na dobę), pierwszy raz od 6 lat jestem wolny.
Zostaje jedynie redukcja dawki valium.
Dlaczego o tym mówię?
Aby każdy uzależniony człowiek wiedział, że z benzodiazepin można wyjść.
Nie jest to droga bez powrotu.
Odczuwam też satysfakcję z faktu, że liczba Czytelników rośnie z dnia na dzień, dzisiaj jest Nas 18.000.
To imponująca liczba.
Nie wiem jak wszystko jeszcze się potoczy, jest wiele niewiadomych.
Jedno wiem na 100%- na wolność trzeba sobie zapracować.
Zapraszam Was również do subskrypcji bloga, im więcej subów tym lepiej.
Bo to dla Was tworzę ten blog.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie 🙂

PS.

Jeśli możecie, udostępniajcie ten blog na Waszych portalach społecznościowych, Twitter, Facebook, Instagram, itd.
Im więcej osób będzie uświadomionych jaką tragedię niosą benzodiazepiny, tym lepiej.
Choć moi Czytelnicy to głównie Amerykanie ( USA to moja druga ojczyzna), cieszę się z faktu, że historia mojego życia nie pójdzie w zapomnienie.

Odstawienie benzodiazepin- straszne piekło dla ciała i umysłu.

Nie było mnie tu prawie tydzień, ale już jestem aby nie zaniedbać pracy jaką włożyłem w tego bloga.

Chciałem wszystkim podziękować za niezliczoną ilość komentarzy jaką otrzymuje od obywateli USA i Polski.

Jest ich tak dużo, że na każdy nie byłbym w stanie odpowiedzieć.

Dlatego dziękuję Wam za słowa życzliwości i otuchy oraz, jeśli chcecie być na bieżąco, zapraszam do subskrypcji bloga oraz udostępnianie jego linku dalej na Waszych portalach społecznościowych.

Mimo wszystko, jest już nas coraz więcej.

Dzisiaj chciałem Wam opowiedzieć o tym, jak spędziłem Sylwestra 2020 – wychodzę bowiem z założenia, że jak rozpoczniesz Nowy Rok, tak go spędzisz.

Spędziłem go na trzeźwo, tak jak do tej pory cały styczeń. Niestety pozwoliłem sobie na ” romans” z estazolamem, co bardzo odbiło się na mojej dalszej trzeźwości.

Dlaczego?

Otóż lekarz rodzinny wydrukował mi receptę na jedno opakowanie tego środka. Mimo, że jest to słaba benzodiazepina to po jej odstawieniu zaczęły się cyrki.

Zmieniłem lekarza na innego aby nie kusić losu i tak oto 13.01 byłem u cenionego specjalisty medycyny rodzinnej. Wszystko powiedziałem mu jak na spowiedzi, wiedząc, że niedługo zaczną się objawy odstawienne. Niewiele mi pomógł, drukując jedynie e-receptę na mianserynę.

I tak zaczął się ” cyrk”, który trwa do dziś.

Nudności, biegunka, derealizacja w nieznacznym stopniu, bezsenność, dreszcze, bardzo osłabienie całego organizmu. Niestety same słowa nawet w żargonie medycznym nie opisują cierpień, które w przeciwieństwie do opiatów i opioidów, trwają w nieskończoność.

Zdrowy człowiek nie zrozumie tego dostatecznie mocno, chyba, że sam był uzależniony. Zapewne też benzodiazepiny uzależniają na takim samym poziomie co opioidy, w tym oxycontin.

Będąc w Stanach Zjednoczonych, widziałem wiele przypadków czynych uzależnień od opioidów, głównie Oxycontin jak benzodiazepin, w tym naszego Xanaxu.

Ale czy w ten sposób spełnia się nasz amerykański sen?

Wątpię…

Również w Polsce widziałem narkomanów fizycznie wjebanych  w różne maczanki, opioidy, benzodiazepiny, dopalacze, itd.

Widziałem jak bardzo cierpią.

Nie wiem, ale w moim przypadku, gdy skończył mi się zapas jakichkolwiek benzo, w tym Klonazepamu, odczułem straszną panikę. Lęk którego nie jestem w stanie wytłumaczyć. Nawet nie wiem przed czym, skoro te moje objawy odstawienne są już nieco mniejsze.

Dlatego tak ciężko jest zerwać z tym shitem.

Życzę Wam wielu ciekawych rozmyślań, wrazie czego, piszcie w komentarzach lub na e-mail.

Noc na estazolamie i THC

Cześć, z wczoraj na dzisiaj miałem niezłe jazdy.
Nie dość, że zostałem wyruchany na trawę to dodatkowo trafiła mi się recepta na estazolam.
Wg czasu europejskiego, jest godzina 04:06.
Nie mylić tego z czasem u ruskich.
Czwartek był dla mnie przyslowiowym ” piątek 13″
Czemu?
Zapłaciłem znajomemu za trawę, 4 gramy, tylko jak chuj dostał pieniądze..zniknął.
Humor poprawiła mi koleżanka.
Jednak straciłem pieniądze.
Mówi się trudno.
Piszę o tym dla Was abyście wiedzieli, że wśród narkomanów nie liczy się przyjaźń bo czegoś takiego nie ma.
Wziąłem 6 mg estazolamu, wypaliłem trawę, lecę na oparach + do tego czteropak piwa. Mimo wszystko nie czuję się śpiący.
Sam nie wiem dlaczego.
Rośnie we mnie ciśnienie na Oxycontin.
Wziąłbym jedną, małą tabletkę …
Czy kapitalizm jest dobry?
Myślę, że tak w porównaniu do komunizmu.
Jeśli mam pieniądze to ja sam decyduję o własnym życiu.
Trawa jest na pewno lepsza od heroiny…
Taka niestety jest rzeczywistość w Polsce.
Myślę, że Stany Zjednoczone, obywatele, mają podobne problemy.
Ktoś może się zapytać, czemu to bierzesz, skoro uwolniłeś się od ” króla benzodiazepin”- klonazepamu?
Odpowiedź jest prosta- może to ” ból duszy”, może chęć prowizorycznej ucieczki od życia.
Sam nie wiem.
Zrozumie to ten, który sam boryka się z podobnymi problemami.
Teoretycznie mam wszystko.
Pieniądze, wykształcenie ale czegoś w tym brakuje.
I na zakończenie: chyba to jest największy problem kapitalistycznej, współczesnej młodzieży.
PS. Zachęcam Was, Amerykanie i Polacy do dwóch spraw:
1) subskrypcji bloga ( koszt niewielki)
2) Udostępnienie linku moich ” wypocin” na Waszych portalach społecznościowych( muszę Nam pogratulować, bijemy rekordy popularności, głównie w USA), oby było nas więcej.
Na chwilę obecną to tyle.
Pozdrawiam moich Czytelników 🙂

Medyczna marihuana, podzielę się z Wami informacjami.

Z wielką przyjemnością podzielę się informacjami gdzie we Wrocławiu, uprawnieni lekarze specjaliści bez większych problemów wypisują recepty na medyczną marihuanę.
Ten post skierowany jest do osób, które potrzebują natychmiastowej pomocy ze strony lekarza.
Nie jest to z mojej strony zachęta do łamania przepisów prawa, przeciwnie, to lekarz po wywiadzie decyduje o procesie leczenia, lecz nie robią oni żadnych problemów.
Dlatego, jeśli potrzebujesz THC, zapraszam do zapoznania się z treścią tego artykułu.
Poniżej przedstawię lekarzy specjalistów uprawnionych do wystawienia recepty.
Czytaj więcej

Oksykodon nie tylko w USA.

Cześć.

Dzisiaj chciałem poruszyć temat oksykodonu, popularnie nazywanym ” oxy”.
Mimo, że w Polsce jest on na specjalną receptę RWP czy RPW ( ciągle te skróty mi się mylą) to we Wrocławiu jest on dość łatwo dostępny, i nie mówię tu o receptach ale o czarnym rynku.
Czy jest to wyłącznie problem Amerykanów?
Okazuje się, że nie.
Niedawno wróciłem z jednej z wrocławskich melin, gdzie jedna, 18 letnia dziewczyna proponowała mi Oxycodon 40 mg.
Przyznam Wam się szczerze, miałem chcicę, taką samą jak w niedzielę.
Jednak się opamiętałem i tego nie wziąłem.
Proponowali mi tramadol ale byłem konsekwentny.
Nie wiem tylko na jak długo.
Zauważyłem właśnie, że wśród narkomanów i lekomanów największy odsetek to my, ludzie młodzi.
I nikt z tego komunistycznego pokolenia lat 70 i 80 nie powiedziałby, że ćpamy.
To nie stary kompot ani nawet dziwne mixy jakiś nieznanych dopalaczy.
Mimo wszystko to narkotyki.
Piszę o tym wszystkim aby uświadomić to społeczeństwo, że temat narkomanii i lekomanii nie powinien być tematem tabu.
Tak niestety jest do dzisiaj.
A czym jest Oxycontin, każdy znajdzie informacje na ten temat.
My istniejemy, niezależnie czy ktoś w to wierzy czy nie.
Nawet zaleczony narkoman będzie miał z tym problem do końca życia.
Dzięki temu, że mój blog zyskuje coraz większą popularność wśród młodzieży z USA i Polski, mam możliwość rozmowy z nimi, najpierw na e-mail potem na gg, a na koniec się poznajemy.
Ja tym bardziej poznaję ich motywację ale o tym w następnym artykule.
Istnieje możliwość subskrypcji bloga, jeśli ktoś jest tym zainteresowany, zapraszam.
Proszę Was również o udostępnianie bloga dalej na Waszych portalach społecznościowych, aby było nas jeszcze więcej.
Gdybyście mieli dodatkowe pytania, piszecie śmiało na e-mail: angelus189@wp.pl.
Każda Wasza wypowiedź jest na wagę złota.
Nikogo też nigdy nie udostępniałem i nie udostępnianie Waszych wpisów, rozmów.
Oxycontin to również problem w Polsce, skoro 18-20 latki się tym szprycują
A nikt nic nie widzi…
W końcu to jest Polska…
3majcie się ludziska 😉
Ps. Dzisiaj, do godziny 19:17 pobiliśmy rekord- mieliśmy ponad 12 000 wejść. To wszystko dzięki Wam 🙂

N jak Narkomanka

Zamieszczam wywiad z młodą, 18- letnią narkomanką.
Nie prowadziłem z nią wywiadu ” do kamery”, jednak się znamy.
Powiedziała mi, że ten wywiad został ” zfingowany” za pieniądze, jednak to fakt- wali heroinę.
To jest różnica między mną a nią, ponieważ ja miałem upodobanie w benzodiazepinach i innych opioidach.
Ja z tego wyszedłem, nie licząc drobnych incydentów, ona niestety nie.
Smutne ale prawdziwe.
Pamiętajcie również o udostępnianiu bloga poprzez portale społecznościowe oraz jego wsparcie na rozwój.
Dziękuję
PS. Niedługo wejdzie możliwość subskrypcji mojego bloga.
Serdecznie zapraszam.

Fentanyl- straszliwe świadectwo uzależnienia.

Mam tym razem dla Was świadectwo mojej koleżanki, która uzależniła się od fentanylu, opioidu silniejszego od heroiny.
Dziewczyna napisała to tuż przed swoją śmiercią.
Nie wiem co się stało z jej narzeczonym.
Dokładnie określiła tą substancje jako ” carfentanyl”.

Witam Was Kochani, po bardzo długim czasie udało mi się wrócić na forum.
Muszę w tym miejscu podziękować narzeczonemu bez którego by mnie tu nie było (tak, rozwiodłam się i bardzo niedawno zaręczyłam z użytkownikiem forum). Dziękuję Ci za półgodzinną reanimację, włożone w nią siły, oddychanie za mnie przez tyle czasu, za te tysiąc oddechów i uszanowanie mojej decyzji, że w razie przedawkowania nie chcę naloxonu.

Wróciłam, choć jeszcze nie w pełni sił, ponieważ muszę przestrzec Was przed opioidem, który pojawił się niedawno na rynku. Nazywa się CarFentanyl (carfentanil, karfentanyl, w skrócie będę pisać CF). Muszę was przestrzec przed tą trucizną, toksyną, kurestwem, dlatego proszę przeczytajcie moją i narzeczonego historię.

Na końcu zamieszczę jedyny artykuł z testowania na ludzkich komórkach wątrobowych (CF znaleziono w organizmach osób z teatru moskiewskiego z 2002 roku, pamiętacie ten „akt terroryzmu” prawda? Więc to jednak był CF+remi fentanyl.). Artykuł ten pojawił się na pubmedzie 5 sierpnia 2016, czyli dopiero po naszych testach, niestety. Ale to już nie tylko moje podejrzenia, że carfentanyl jest dla ludzi trujący sam w sobie, nie tylko jako dawka odmierzana w molekułach, tylko naukowo udowodnione fakty. Szkoda, że testowali to tylko na ludzkich komórkach wątrobowych, a nie na żywych ludziach, chętnie poddałabym się testom, żeby tylko ktoś mnie zdetoksował bez ryzyka śmierci. Ale o detoksie później. Zacznijmy od początku.

Wspominano o carfentanylu na forum parę lat temu, kiedy na rynek wchodziły analogi fenta. Dotąd oficjalnie na forum najmocniejszym testowanym syntetycznym opioidem była etorfina próbowana przez oxana. Pisaliście wtedy, że mocniejszy jest już chyba tylko carfentanyl, środek analgetyczny dla słoni, nosorożców i innych dużych zwierząt, ale to już pełen hardcore. I ja ten hardcore z narzeczonym przeżyłam. Chociaż raz prawie umarłam z przedawkowania (a jestem w ciągu już nawet nie liczę który rok, 13? 17? ), a drugi raz na detoksie.

Carfenanyl nie nadaje się do użytku dla ludzi. Dostaliśmy pył. Dawkowaliśmy go małą igiełką 0,45 o średnicy insulinówki. Waporyzowaliśmy z folii aluminiowej. W tym miejscu muszę wspomnieć o tolerancji mojej i narzeczonego. Najpierw rok paliłam brałna, zdetoksowałam się sama i grzałam na sportowo, po kilku latach poważnie zachorowałam – jak większość starych userów wie – i wjebałam się w tramal, potem buprenorfię, oksykodon i dopiero na sam koniec w heroinę podawaną dożylnie. Zaznaczam, że testowałam na sobie mixy typu (zawsze iv)
– 600 mg majki+4 mg fentanylu+7 mg dormicum
– 250 mg czystego helu+10 mg relanium
– 600 mg czystego helu+2 mg fentanylu+7 mg dormicum
i nic mi nigdy nie było, poza fazą oczywiście
Mój narzeczony jest w ciągu na helu iv od roku.
Czytaj więcej